Kuchnia w ogrodzie

Chrzan nie taki pospolity

Trudno uwierzyć, iż w tak niepozornym korzeniu może tkwić tyle aromatu i ostrego smaku. Chrzan to nie tylko przyprawa, o której przypominamy sobie najczęściej w Wielkanoc. Chrzan wspaniale oczyszcza organizm, dlatego zaliczamy go do polskich superfood.

Chrzan obok cebuli i czosnku był wysoko ceniony w czasach antycznych. Obecnie nazywany bywa "penicyliną z pola".

Korzenie chrzanu zbiera się od października do kwietnia, w pozostałe miesiące warto wykorzystać jego liście oraz kwiaty. Korzeń zawiera związki zwane glukozynolanami, potocznie nazywane olejkami gorczycowymi. Mają one działanie antybiotyczne. Podczas rozkładu enzymatycznego tych związków powstaje sulforafan, obecny również u innych kapustowatych, który ma właściwości przeciwnowotworowe. 

Ponadto chrzan zawiera olejki cebulowe - alliinę, flawonidy, dość dużo witaminy C, witaminy z gr B, oraz składniki mineralne jak sód, potas, magnez, fosfor, żelazo.

Korzenie najlepiej jeść na surowo, można również konserwowane, gotowane. Starty z powodzeniem jest stosowany jako przyprawa do sosów, warzyw, dipów. Młode liście można dusić, ale również używać jako liści do zawijania gołąbków. Pąki i kwiaty to doskonały ostry dodatek zarówno na surowo, jak i gotowany. 

 

Rokitnik - ukryta supermoc

Łacińska nazwa tego krzewu wywodzi się od faktu, iż w starożytności leczono nim konie. Krzew wygląda szczególnie pięknie późna jesienią - kuliste, lśniące, pomarańczowe owoce odznaczają się silnym kontrastem na buroszarym tle jesiennych drzew i krzewów.

Owoce ubogie są w cukry, natomiast zawierają całe bogactwo różnego rodzaju kwasów, które odpowiedzialne są za niezwykły smak tych owoców. Rokitnik, jako jeden z nielicznych owoców zwiera w swoim składzie olej. Jednak największa ilość olei znajduje się w nasionach tego krzewu. W owocach przeważają tokoferole i karoten, w nasionach to głównie kwas linolowy, α-linolenowy oraz oleinowy.

Badania wykazały,iż olej z rokitnika obfituje w substancje o działaniu prozdrowotnym, m.in. kwasy tłuszczowe z rodziny n-3 i n-6, tokoferole, karotenoidy, fitosterole, które mają właściwości przeciwutleniające, oraz posiadają właściwości przeciwmiażdżycowe i ochronne w stosunku do serca. Związki zawarte w rokitniku przyczyniają się do obniżenia stężenia cholesterolu oraz glukozy we krwi, zmniejszenia ciśnienia oraz agregacji płytek.

Owoce rokitnika to skarbnica witaminy C. Zawiera również wit. A, tokoferole, kwas foliowy, wit K1, wit z grupy B. To cenne źródło potasu, zawiera również wapń,magnez, żelazo. Należy dodać, iż rokitnik ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe. Działa wspomagająco w leczeniu chorób nowotworowych, chorób skóry, wrzodów żołądka, stanów zapalnych, urazów ścięgien i więzadeł, zakrzepicy czy cukrzycy. 

Topinambur

Ta niepozorna roślina to prawdziwy superfood. Zawiera inulinę, która jest najlepszym "paliwem" dla flory naszych jelit. A o jelitach mówi się, iż jest to nasz drugi mózg. Jest to nasz główny układ odpornościowy - znajduje się tam ogromna ilość komórek odpornościowych, które odpowiednio reagują, gdy rozpoznają patogen. Całkowita powierzchnia jelit to około 200 m2!

Słonecznik bulwiasty to niepozorna roślina, przypominająca faktycznie słonecznik. Jest niezwykle wytrzymały - odporny na suszę, mróz, nie ma specjalnych wymagań do do gleby, preferuje jednak stanowiska wilgotne i średnio wilgotne.

Surowcem są bulwy, które pozyskujemy od jesieni nawet do wiosny. Jeżeli chodzi o wartości odżywcze, to poza wysoką zawartością inuliny topinambur bogaty jest w potas, magnez, witaminy z grupy B.  Sama inulina to rozpuszczalna frakcja włókna pokarmowego, która trafiając do jelita jest rozkładana przez bifidobakterie do krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Kwasy te odżywiają komórki układu pokarmowego, utrzymują odpowiednie pH środowiska, korzystnie oddziałują na metabolizm glukozy i białek, hamują namnażanie niekorzystnej flory jelitowej, zwiększają wchłanialność soli mineralnych. 

Topinambur powinny szczególnie włączyć do swojej diety osoby cierpiące na cukrzycę, z racji tego, iż inulina wykazuje działanie hipoglikemiczne. Dodatkowo seskwiterpeny laktonowe, które znajdują się w bulwach najprawdopodobniej maja działanie przeciwnowotworowe. 

Przez lata topinambur został zapomniany, ale obecnie wraz ze wzrostem świadomości wraca do łask. Nie ma większego problemu z zakupem bulw, w ogrodzie bardzo szybko rozrasta się. Topinambur ma delikatny, lekko słodki, orzechowy smak. Można spożywać go na surowo, po ugotowaniu, smażeniu. Nadaje się również do marynowania, kiszenia. To doskonała baza do zup-kremów, oraz do sałatek.

Czas na dynię!

W pochmurne deszczowe dni są jak słoneczne promienie słońca. Praktycznie każda jej część stanowi cenne dla zdrowia związki chemiczne. Ceniona jest przede wszystkim za wysoką zawartość karotenoidów - prekursorów witaminy A. Odgrywa ona kluczową rolę w zachowaniu odpowiedniej kondycji widzenia, obniża ryzyko rozwoju zwyrodnienia plamki żółtej oraz zaćmy. Dodatkowo zmniejszają ryzyko wystąpienia wielu nowotworów, szczególnie płuc, krtani, jamy ustnej. 

Wysoka zawartość błonnika sprawia, iż jedzenie tego warzywa daje uczucie sytości, reguluje rytm wypróżnień, sprzyja rozwojowi prawidłowej flory bateryjnej, ogranicza wchłanianie cholesterolu ze światła jelita. Duża zawartość potasu jest szczególnie istotna dla osób cierpiących na nadciśnienie.

Pestki z dyni to bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych, fitosteroli, witaminy E, która ma właściwości antyoksydacyjne oraz selenu, cynku i magnezu. Dawniej pestki z dyni stosowano przy zakażeniach pasożytami - dziś wiemy, iż za tę szczególną właściwość odpowiedzialna jest kukurbitacyna. Spożywanie pestek dyni korzystnie wpływa na stan włosów, skóry i paznokci.

Dynię można piec, gotować, smażyć, a nawet kisić. W książkach kulinarnych, na blogach internetowych możemy znaleźć przepisy na zupy, sosy, placki, dżemy, pasty do chleba a nawet ciasta. Ogromna zaletą dyni jest fakt, iż można ja przechowywać w odpowiednich warunkach nawet do pół roku (oczywiście nieobraną i niepokrojoną). Pestki dyni po wysuszeniu można jeść na surowo, przygotowywać pasty, dodawać podprażone do sałatek. 

Kosmetyki z dynią są szczególnie korzystne dla skóry oraz włosów. Osoby posiadające cerę ziemistą, zmęczoną, dojrzałą na pewno odczują poprawę po zastosowaniu takiej kuracji. 

Kiszonki

Wraz z nastającymi chłodami spędzamy więcej czasu w domu. Zaczynamy korzystać z domowych przetworów, przygotowujemy kiszoną kapustę, nastawiamy kwas z buraków. Kiszonki są super, ponieważ zawierają miliony korzystnych bakterii probiotycznych dbających o dobrą formę naszych jelit i tym samym całego organizmu.

Kiszenie to jeden z najprostszych i najstarszych sposobów konserwacji żywności. Pierwsze wzmianki o kiszeniu znajdujemy już w Starym Testamencie. Za proces odpowiedzialne są w głównej mierze bakterie kwasu mlekowego, które rozkładają cukry proste zawarte w produkcie. Dodatek soli przyspiesza rozwój bakterii kwasu mlekowego i zmniejsza aktywność mikroorganizmów odpowiedzialnych za psucie się żywności. Efektem kiszenia jest powstanie kwasu mlekowego oraz wielu związków bakteriobójczych i bakteriostatycznych takich jak kwas octowy, bakteriocyny, acetoina, diacetyl, alkohol. Dzięki tym substancjom zostaje zahamowany wzrost patogennych bakterii Gram +, drożdży oraz pleśni.

W Polskich domach najczęściej kisimy ogórki, kapustę oraz buraki, ale temu procesowi można poddawać również inne warzywa, a nawet owoce.

Najważniejszą super właściwością kiszonek są bakterie probiotyczne i ich produkty. Udowodniono, iż bakterie w zależności od szczepu mogą działać antynowotworowo, obniżać ciśnienie krwi, wiązać cholesterol, stymulować układ odpornościowy. Znajdziemy w nich dużą ilość wit C, która przyczynia się do wzmocnienia układu odpornościowego, zwiększenia przyswajalności żelaza z innych produktów spożywczych. Znajdziemy również witaminy z grupy B odpowiedzialne za szereg procesów metabolicznych i prawidłową pracę układu nerwowego. Kiszonki są również przebogate w składniki mineralne - szczególnie wapń, potas, żelazo. I to wszystko przy niskiej wartości kalorycznej! Dodatkowo błonnik zawarty w produktach kiszonych reguluje pracę układu pokarmowego, przyczynia się do wzrostu prawidłowej mikroflory jelitowej, wiąże cholesterol. Same korzyści!

 

Własny sok

Czekaliśmy na ten moment wiele miesięcy. Nasze jabłonie i grusze odwdzięczają się nam za wielomiesięczną opiekę. Nastał okres zbiorów.
Jesień to nie tylko piękne barwy liści drzew ale również ciepłe kolory ich owoców.
Zerwane zjadamy z przyjemnością ale warto też spożyć je w postaci świeżych soków.


Sprzęt
Soki możemy robić na wiele sposobów w zależności od skali przedsięwzięcia, czasu jakim dysponujemy oraz od budżetu.
Na dużą skalę soki wytwarza się przy użyciu pras hydraulicznych lub wodnych (np. na cydr).
Do bezpośredniego spożycia wystarcza w zupełności tradycyjna sokowirówka lub popularne ostatnio wyciskarki wolnoobrotowe.
Więcej soku uzyskamy z wyciskarki ale będzie on zawierał więcej cząstek stałych.
Sok taki jest bardziej pożywny ale nie wszyscy lubią taki spożywać ze względu na gęstą konsystencję. Szczególnie wybredne są dzieci przyzwyczajone do napojów klarownych. Wtedy pozostaje nam odczekać aż nastąpi sedymentacja, po czym możemy dodatkowo przecedzić sok przez drobne sitko.

Owoce
Na soki należy wybierać odmiany soczyste, nie deserowe. Jedną z takich odmian w przypadku jabłek jest Eliza. Oczywiście najlepiej wykorzystać na soki owoce z własnego sadu, szczególnie te które opadły z drzew i nie są na tyle ładne aby móc nimi poczęstować najbliższych, posiadają drobne uszkodzenia. Jeśli natomiast owoce pozyskujemy z profesjonalnego sadu, warto zapytać przed zakupem czy dana odmiana nadaje się na soki. Również takie owoce można nabyć w korzystnej cenie ponieważ mogą one posiadać drobne wady wizualne nie wpływające na  jakość soku. Owoce takie należy przetwarzać jak najszybciej po zakupie (najlepiej tego samego dnia) ponieważ drobne uszkodzenia mogą spowodować psucie się owoców po paru dniach. Orientacyjna cena przy zakupie 25 kg jabłego, tzw. "spadów" u sadownika w okolicy Nowego Sącza to 35 - 50 gr za kg (2016.X).
Wytwarzanie soków daje nam możliwość eksperymentowania smakami poprzez mieszanie różnych owoców i warzyw. Niezwykle istotne jest źródło pozyskanych owoców i warzyw. Najlepiej kupować od osób z którymi mamy kontakt i wiemy w jaki sposób prowadzą sad/uprawy.
Owoce na soki można pozyskać też z "dzikich" sadów w których nie są używane opryski. Również warzywa powinno się kupować u osób które nie stosują nawozów chemicznych oraz nie przesadzają z nawozami naturalnymi ryzyko akumulacji azotanów). Duże okazy powinny nas zaniepokoić i lepiej kupować warzywa średniej wielkości.

Przygotowanie

Niezależnie od użytego sprzętu owoce musimy bardzo dobrze umyć.


Wyciskanie
Użycie mechanicznej wyciskarki nie oznacza, że nie będziemy mieli okazji do lekkiego wysiłku. Będziemy musieli lekko wspomóc maszynę poprzez popychanie wsadu przeznaczonym do tego tłokiem. W nagrodę dostajemy pyszny sok, którym można się delektować np. siedząc na ogrodowej ławeczce i podziwiając naszą złotą jesień.

Ilość uzyskanego soku w przypadku soczystych jabłek to około 75-80% masy owoców.

Róża pomarszczona

Mimo, iż owoce róż są jadalne, rzadko figurują w przepisach kulinarnych. To wielka szkoda, ponieważ owoce róży zawierają 20 razy więcej witaminy C niż cytryna, a są bardzo smaczne.

 Z płatków róży można sporządzić  konfiturę do zdobienia ciast. W tym celu zebrane płatki róż należy wytrząsnąć  z pyłku kwiatowego, a następnie sparzyć wrzątkiem na sitku, aby straciły goryczkę. Po odsączeniu należy skrapiamy sokiem z cytryny, rozdzielamy palcami i wrzucamy pojedynczo do gorącego, gęstego syropu sporządzonego z 1,5 kg cukru i 2 szklanek wody (na 1 kg płatków). Następnego dnia płatki smażymy na wolnym ogniu, aż staną się przeźroczyste i po wystudzeniu przekładamy do słoików.

  • Suche i przebrane płatki róży ucierać z cukrem: garść płatków, 1 łyżka cukru. I tak aż do wyczerpania płatków z róży. Na koniec dodać albo sok z cytryny, albo szczyptę kwasku cytrynowego - róża wówczas nabiera wspaniałej barwy. Ucierać najlepiej w makutrze, drewnianą pałką.
  •  
  • Owoce na galaretki i dżemy zbieramy po pierwszych mrozach kiedy są miękkie. Rozdrabniamy, filtrujemy miąższ, aby oddzielić włoski i nasiona. Dodajemy cukier w ilości 1 kubek na 2 kubki miąższu. Płyn gotujemy aż zgęstnieje i przelewamy do słoików.
  •  
  • Herbatka z owoców- owoce zalewamy wrzątkiem, a następnie po kilku minutach odcedzamy włoski. Dosładzamy do smaku.

Dereń jadalny

Dereń znany jest już od wieków. Jego owoców używa się do przyrządzania kompotów, dżemów, galaretek, wina, a także nalewek. Owoce zawierają cukry, kwasy, garbniki, witaminę C i witaminę P.

W dniu 26 lutego 2008 roku na Listę Produktów Tradycyjnych został wpisany w kategorii Orzechy, nasiona, zboża, warzywa i owoce: "Dereń kiszony podkarpacki"

Dereń jadalny zwykle występuje w formie wysokiego i szerokiego krzewu. Kwiaty derenia są żółte, drobne, nieprzyjemnie pachnące, zebrane w niewielkie kwiatostany, rozwijają się bardzo wcześnie – w marcu lub kwietniu, czasem jeszcze na bezlistnych gałązkach. Owoce derenia jadalnego dojrzewają na początku sierpnia do października. Są elipsoidalne, błyszczące, najczęściej czerwone lub czerwonowiśniowe, niektóre odmiany mają kształt gruszkowy, kulisty koloru białego lub żółtego.

Derenie można rozmnażać z nasion, sadzonek zielnych lub przez odkłady.

W wielu krajach dereń jest uznawany za roślinę leczniczą. Nalewkę z kwiatów i owoców w medycynie ludowej stosuje się przeciwko gorączce. Polecany jest też przy zaburzeniach przemiany materii, niedokrwistości i chorobach skórnych. W domu wykorzystuje się go przede wszystkim do dekoracji potraw. Aby wystarczał nam na dłużej, konserwujemy go w przegotowanej wodzie. 

Skarby w ogrodzie

 

 

 

W listopadzie jesień już na dobre zawitała do naszych ogrodów. Dni stają się coraz krótsze, pogoda nas nie rozpieszcza - wieje wiatr, pada deszcz i pierwszy śnieg, nocą temperatura spada poniżej zera. 

Jednak wiele drzew czy krzewów ozdobionych jest jeszcze owocami.  

Tarnina, jarzębina, rokitnik to owoce, które doskonale nadają się na wspaniałe, oryginalne przetwory. Możemy przyrządzać z nich  soki, galaretki, dżemy i nalewki. Cenione są ze względu na wysoką zawartość witaminy C. Owoce najlepiej zbierać dopiero po pierwszych przymrozkach. Są wtedy smaczniejsze - stają się słodsze, nie tracąc przy tym witamin. Po przemrożeniu należy też zbierać soczyste jagody aktinidii (również bogate źródło witaminy C), które nadają się do jedzenia na surowo.

 

 

 

Mleko nie tylko od krowy

W naszym serwisie oprócz porad ogrodniczych, chcemy Państwa zachęcić również do wzbogacenia swojej diety produktami pochodzenia roślinnego. Produkty te często są niedoceniane i jak alarmują dietetycy i lekarze spożywane w zbyt małej ilości. Jak się okazuje już niewielki dodatek tłuszczy roślinnych pochodzących np. z orzechów może nam pomóc w walce z podwyższonym poziomem cholesterolu. Zamiast mleka krowiego przy podwyższonym poziomie cholesterolu i trójglicerydów należy spożywać mleko sojowe, owsiane, ryżowe bądź gryczane, które nie tylko nie szkodzą, ale wręcz przeciwdziałają chorobom układu krążenia (szczególnie mleko sojowe i owsiane).

Mleko sojowe to tradycyjny chiński napój otrzymywany poprzez namoczenie w wodzie ziaren soi, popularny szczególnie na południu Chin i w kuchni kantońskiej. Z Chin mleko sojowe trafiło także do innych krajów Dalekiego Wschodu . Wynalazcą mleka sojowego jest Liu An, który miał technikę jego produkcji opracować w 164 r. n.e., za panowania dynastii Han. Liu An miał także odkryć, że mleko sojowe poddaje się koagulacji i tym samym wynalazł twarożek sojowy (tofu). Mleko sojowe zawiera podobną ilość protein, co mleko krowie - ok. 3,5%, a także 2% tłuszczu, 2,9% węglowodanów.

Kilogram soi zawiera tyle białka, co 33 jajka, 6 litrów pełnotłustego mleka, czy 2,5 kg mięsa. Poza tym ziarna tej rośliny zawierają wiele wartościowych substancji odżywczych, a także: witaminy B1, B2, B6, PP, E, K, A i C. Mleko sojowe ma także potas, magnez, fosfor, wapń, żelazo oraz lecytynę.
Soja posiada ponadto właściwości antymiażdżycowe i podwyższające odporność organizmu. Stwierdzono, że może być pomocna w obniżaniu poziomu "złego" cholesterolu bez jednoczesnego obniżenia "dobrego" cholesterolu. Coraz większą uwagę zwraca się także na korzystne działanie białka sojowego w profilaktyce osteoporozy. Białko to w porównaniu z białkiem zwierzęcym w znacznie mniejszym stopniu powoduje utratę wapnia. Soja jest jedyną rośliną zawierającą kompletne białko,czyli osiem podstawowych aminokwasów które są niezbędne dla organizmu dorosłego człowieka. Pamiętać jednak należy, że ilość wapnia w mleku sojowym jest nieporównywalnie niższa niż w mleku krowim.
 
Mleko ryżowe jest mlekiem na bazie zboża. Przeważnie jest robione z brązowego ryżu, zwyczajowo słodzone syropem cukrowym. W porównaniu z mlekiem krowim, zawiera więcej węglowodanów, ale nie zawiera nawet śladowych ilości wapnia i białka, ani cholesterolu oraz laktozy. Komercyjne marki mleka ryżowego często są jednak wzbogacane w witaminy i minerały, włącznie z wapnem, witamine B12, witaminę B3, i żelazo oraz są dostępne w aromatach waniliowym i czekoladowym, jak i oczywiście w oryginalnej niearomatyzowanej formie.

Mleko kokosowe to nie sok, który można znaleźć wewnątrz orzecha, lecz gęsty płyn wyciskany z jego grubego, dobrze dojrzałego miąższu. Otrzymuje się je w procesie wyciskania pod prasą namoczonego w gorącej wodzie pokrojonego miąższu kokosowego. Czasem miąższ wyciskany jest ponownie, otrzymuje się wtedy tzw. lekkie mleko kokosowe. Średniej wielkości, dojrzały orzech kokosowy pozwala uzyskać około dwóch filiżanek mleka.

Dobre mleko kokosowe ma czysty, biały kolor i smak porządnej, lekko słodkiej śmietanki z kokosową nutą. Pozostawione w bezruchu naturalnie się rozwarstwia: śmietanka kokosowa zbiera się na górze, a cięższa woda na dole.Mleko kokosowe dostępne jest w puszkach oraz jako mleko w proszku.
Nasycone kwasy tłuszczowe zawarte w mleku kokosowym, są  łatwo przyswajalne i dające ciału szybką dawkę energii. Nie są przekształcane w zły cholesterol. W tych rejonach świata, gdzie głównym źródłem tłuszczu są orzechy kokosowe, ludzie nie zapadają na choroby serca. Głównym kwasem tłuszczowym w mleku kokosowym jest kwas laurynowy, który poza tym występuje w obfitości w mleku kobiecym, i który działa korzystnie na rozwój mózgu i kośćca. 
Właściwości antywirusowe, antygrzybiczne i antybakteryjne oleju kokosowego wykorzystywane są w leczeniu AIDS i grzybic.

Mleko kukurydziane powstaje z syropu kukurydzianego i - podobnie jak napój gryczany - nie zawiera kazeiny.

Mleko gryczane jest produkowane z ziarna gryki i soi. Nie zawiera laktozy, glutenu ani kazeiny, co sprawia, ze mogą go pić osoby uczulone na białko mleka zwierzęcego.

 

 

Jarzębina

Kolorowe owoce mają kształt kulek i są zebrane w kępy rosnące na całym drzewie bardzo obicie. Są jednym z głównych pokarmów wielu ptaków. Wiszą na drzewie bardzo długo -  od lata, aż do końca zimy. Owoce jarzębiny to doskonałe źródło witaminy C (35-45 mg w 100 g, czyli mniej więcej tyle, co w cytrusach) i beta-karotenu. Zawierają też witaminy z grupy B, PP i K, potas, sód, magnez i miedź. Mają też kwasy organiczne, garbniki i pektyny.

Obecny w nich kwas parasorbinowy powodujący wymioty, nudności, biegunkę sprawia, iż nie można ich jeść na surowo. Kwas ten ulega rozkładowi pod wpływem wyższych temperatur jak i niższych. Najlepiej zbierać jarzębinę po pierwszych przymrozkach, gdyż wtedy traci część swojej trucizny. Z owoców jarzębiny  przyrządza się dżemy (podawane do tłustych mięs), wódki i likiery.

W medycynie ludowej jarzębinę wykorzystywano w chorobach płuc, nerek i wątroby. Działają moczopędnie, przeciwzapalnie, przeczyszczająco. Stosuje się je w stanach zapalnych nerek, kamicy nerkowej, w zaburzeniach krążenia i trawienia.

Z suszonej jarzębiny można sporządzać też napary przeciw przeziębieniom. Wyciąg z jarzębiny pomaga przy żylakach. Napar przyrządzamy z łyżki stołowej owoców (lub kwiatów). Zalewamy je szklanką wody i następnie gotujemy przez 5 minut. Odstawiamy na około 20 minut, a potem cedzimy. Pijemy w 2-3 porcjach. Suszone owoce w pełni zachowują swoje wartości odżywcze, warto więc porobić zapasy na zimę.

Jarzębinowy likier

Dojrzałe owoce jarzębiny zalewamy gorącą wodą, a gdy podeschną, napełniamy nimi do połowy 5-litrową butelkę i zalewamy spirytusem. Dodajemy szczyptę cynamonu,  zamykamy butlę i zostawiamy na kilka tygodni w ciepłym miejscu. Po tym czasie należy zrobimy syrop: 350 dkg cukru i 4 litry wody. Spirytus znad owoców przecedzamy, mieszamy z ostudzonym syropem i przelewamy do czystego słoja. Szczelnie zamykamy i odstawiamy  na miesiąc. Potem likier filtrujemy , przelewamy do butelek i korkujemy.